cofnijmyczas

Usuwanie blizn według Magdaleny Jaglarz

Nigdy nie czułam, aby blizny były dla mnie wielkim problemem. Najbardziej dokuczały mi te potrądzikowe, gdyż były bardzo widoczne na twarzy, a czasem makijaż jeszcze bardziej je uwypuklał. Blizny z czasów dzieciństwa nawet lubiłam - były pamiątką beztroskich zabaw.

 

Jednak z czasem blizny te pogłębiały się. Przy pojawianiu się zmarszczek tworzyły wydłużone bruzdy, które ciężko było jakkolwiek wykonturować czy ukryć. Trzy miesiące temu zdecydowałam się na kurację kwasami u której znalazłam informacje na blogu Magdaleny Jaglarz.

Na początku musiałam zrozumieć proces powstania moich blizn, aby wiedzieć, jak je usunąć. Blizny to ostatni etap gojenia się ran - powstają, kiedy nasz organizm tworzy nowe komórki, które jednak chcąc wykonać swoją "pracę" jak najszybciej (żeby zatamować upływ krwi czy wnikanie bakterii) łączą się ze sobą w sposób nieuporządkowany. Dlatego też blizny są nieregularne w kształtach.

Wyróżniamy także wiele rodzajów blizn. Ja mam blizny potrądzikowe, zwykłe oraz bliznowce. Jeśli jesteście ciekawe szczegółów dotyczących powstawania, rodzajów blizn itd. to polecam artykuł na blogu http://magdalenajaglarz.pl/blog/problemy-skorne/blizny-potradzikowe-pourazowe/

 

No a teraz kilka słów o usunięciu blizn. Niestety po konsultacji z kosmetyczką wiem, że nie wszystkie blizny usunę całkowicie bez operacji, ale mogę większość spłycić i wybielić. Na czym polega cała magia?

Otóż są to zabiegi kwasami kosmetycznymi, które powtarza się kilka razy co trzy miesiące. Kwasy te są naturalnego pochodzenia i wygładzają skórę, mobilizują ją do odbudowy. Jak wspominałam zaczęłam swoją kurację trzy miesiące temu. Właśnie jestem po drugim zabiegu. To, czy widzę kolejne efekty będę mogła powiedzieć po kilku dniach, bo obecnie skóra jest delikatnie podrażniona i zaczerwieniona (jak to po peelingu). Ale mogę powiedzieć, że już pierwszy kwas sprawił, że skóra jest jakby świeższa i jędrniejsza. Zobaczymy, jak podziała na blizny!